*Oczami Harry'ego*
-Stary, to będzie dobra akcja,uwierz mi. - usłyszałem głos Zayna za sobą.
-Serio? Mała kawiarnia? DOBRA AKCJA?! Nie rób sobie ze mnie jaj... - mruknąłem niezadowolony pomysłem.
Dotychczasowe pomysły chłopaków były naprawdę dobre, ale to? Mała kawiarnia na przedmieściach nie przyniesie nam wielkiego zysku...
-Zawsze coś...Nie bądź taki. - do pokoju wszedł Lou.
-To głupie...
-Skoro tak się upierasz to..hmm...poprowadzisz tą akcje..hee.. okej?
Oczy aż mi się zaświeciły, ale za wszelką cenę wolałem to ukryć.
-No dobra. W sumie co mi zależy? - odpowiedziałem niby znudzony, a w środku strasznie się cieszyłem, że to ja to poprowadzę.
Louis uśmiechnął się szeroko.
Wiedziałem...-mruknął.
Akcja była zaplanowana na jutrzejszy wieczór. Wchodzimy, bierzemy hajs, wychodzimy.
-Czasami czuję się samotny...-powiedziałem sam do siebie - chwila,Styles...ogarnij się.
Wyszedłem spod prysznica, ręcznikiem osuszyłem ciało i włosy. Założyłem bokserki i opuściłem pomieszczenie, udając się do mojej sypialni. Położyłem się do łóżka i włączyłem telewizor. Leciało coś bzdurnego i dzięki temu szybko zasnąłem.
Rano obudził mnie dźwięk mojego telefonu. Zerwałem się szybko z łóżka i nerwowo rozglądałem się za telefonem. Spojrzałem na wyświetlacz...Louis. Czego on chce z samego rana?! Lekko podenerwowany odebrałem.
-Halo?- powiedziałem zachrypniętym głosem.
-Siema..chciałem się upewnić czy na pewno idziesz na tę akcje?
-Lou..serio?
-Wiem,stary, że mnie uwielbiasz - zaśmiał się.
-Idę jeszcze spać - powiedziałem z uśmiechem.
-Pamiętaj, dzisiaj o 15 u mnie! - zdążył krzyknąć zanim się rozłączyłem.
Odłożyłem telefon i położyłem głowę na poduszce. Byłem tak zmęczony, że znów zasnąłem. Otworzyłem oczy po 2 godzinach.
Wstałem i zaścielałem łóżko, po czym udałem się do łazienki i trochę się ogarnąłem i ubrałem . Zbiegłem po schodach i poszedłem do kuchni,a tam przygotowałem sobie śniadanie. Wziąłem talerz i kubek gorącej herbaty. Wchodząc do salonu włączyłem telewizor. Jadłem w ciszy oglądając jakiś serial.
Czas mijał mnie niesamowicie szybko i zanim się obejrzałem, dochodziła już 15. Wyszedłem z domu, zamykając drzwi i włączając alarm. Kliknąłem na przycisk w pilocie i automatycznie otworzyły mi się drzwi do garażu. Otworzyłem mój samochód i odjechałem. Lou mieszka ode mnie z 15 min. drogi, ale przebij się przez ulice Londynu jeszcze o tej porze...to już zupełna masakra. Po 30 min. podjechałem pod jego dom i zaparkowałem obok jego bramy. Wyszedłem, zamykając auto i wchodząc na posesję. Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. Po chwili oczekiwania stanął w nich Horan, uśmiechnął się do mnie ciepło i bez słowa wpuścił do środka. Poszedłem dobrze znaną mi "trasą" do salonu gdzie wszyscy już siedzieli. Liam tłumaczył wszystkim plan, który znałem już na pamięć, więc poszedłem do kuchni po piwo dla wszystkich. Wróciłem i rozdałem je. Klapnąłem na kanapie i mimowolnie słuchałem chłopaka.
-A tak w ogóle- przerwałem mu - o której akcja?
-Gdzieś o 20;30 zaczniemy się zbierać więc o 21;30 powinna się zacząć - powiedział Zayn.
-mhm..-mruknąłem - dobra chłopaki.. ja spadam. Przyjadę to o 20.
-Okej...-powiedzieli wszyscy zgodnym chórem.
Wyszedłem trzaskając drzwiami. Wsiadłem i odjechałem. Szczerze mówiąc nie mogłem się doczekać całej tej akcji.
Kiedy wszedłem do domu była już 17. Postanowiłem ugotować obiad. Ze smakiem zjadłem go w jadalni. Kiedy zjadłem udałem się do kuchni i ułożyłem wszystkie naczynia w zmywarce. Włączyłem ją i odeszłem. Zająłem się ogarnianiem wszystkich pomieszczeń,bo panował tu niezły bałagan. Kiedy skończyłem,spojrzałem na zegarek.
-CO?! Już 19:30? - powiedziałem sam do siebie.
Ubrałem na siebie kurtkę i buty. Wyszedłem z domu. Wsiadłem do auta i odjechałem. O dziwo, nie było korków. Po 10 minutach jazdy stanąłem pod domem Lou. Wysiadłem i nie czekając, aż ktoś mi otworzy, wszedłem do środka.
-Dziś bez spóźnienia?!- chłopaki byli w szoku.
W odpowiedzi uśmiechnąłem się. Dopracowanie szczegółów planu zajęło nam ok. 50 minut, ale byliśmy gotowi. Wyszliśmy z domu Louis'a. Byliśmy podzieleni. Ja i Liam oraz Niall, Lou i Zayn. Razem z Liam'em wsiedliśmy do mojego auta i czekaliśmy, aż samochód Nialla pojawi się na podjeździe. Kiedy zobaczyłem jak blondyn kiwa mi głową, odjechałem. Ta kafejka znajdowała się na przedmieściach Londynu, naprawdę nie wiem skąd Zayn wiedział o jej istnieniu. Po 30 minutach byliśmy na miejscu. Ja zaparkowałem na tyłach lokalu, a chłopaki na parkingu z przodu. Wszyscy wysiedliśmy. Weszliśmy do środka. Pierwsze co, a właściwe kto rzucił mi się w oczy to dziewczyna siedząca przy stoliku i pijąca shake'a. Szczerze mówiąc nie mogłem oderwać od niej wzroku. Na ziemie przywołał mnie Zayn.
-Stary, co jest? -szepnął.
-N-nic.
Chłopaki wyciągnęli bronie. Wszyscy zaczęli piszczeć i uciekać. Cały personel schował się w kuchni i innych pomieszczeniach. Została tylko...ta dziewczyna. Liam i Niall podbiegli do kasy i opróżnili ją, Lou i Zaza wyszukać pracowników i ...em...ładnie mówiąc..poobijać, a ja? Ja czym prędzej podbiegłem do dziewczyny. Strach całkowicie ją sparaliżował. Kiedy zobaczyła, że biegnę w jej stronę straciła przytomność. Uśmiechnąłem się pod nosem i wziąłem ją na ręce. Wszyscy wrócili do największego pomieszczenia i gdy zobaczyli tę ślicznotkę na moich rękach, uśmiechali się.
-Gdzie byś nie poszedł, Styles...zawsze jakaś dziewczyna...-powiedział Liam,a reszta wybuchnęła śmiechem.
-To co? Zbieramy się? - powiedziałem zadowolony.
Wyszliśmy tylnymi drzwiami lokalu. Otworzyłem drzwi i położyłem dziewczynę z tyłu. Sam wsiadłem za kierownicą. Reszta chłopaków wsiadła do auta Niall'a. Odpaliłem silnik i zadzwoniłem do Niall'a.
-Halo? - odezwał się radosny blondyn.
-Słuchaj stary, wiem, że mieliśmy jechać po tym wszystkim do Lou, ale sami rozumiecie..-powiedziałem i poczułem jak uśmiecham się.
Usłyszałem śmich chłopaków.
-Ha-ha-ha..jasne..rozumiemy.
Uśmiechnąłem się i rozłączyłem. Po 40 minutach jazdy wkręciłem na moją posesję. Wjechałem do garażu. Wysiadłem i z tylnego siedzenia delikatnie wyciągnąłem tą dziewczynę. Wszedłem do domu i od razu zaniosłem ją, nadal nieprzytomną na górę. Cicho wchodziłem po schodach. Otworzyłem drzwi do mojej sypialni i położyłem ją na łóżku. Wszedłem do obszernej, damskiej garderoby. Moja siostra zawsze mi mówiła, że taka garderoba to potrzebna rzecz... od dzisiaj będę jej słuchał. Zdjąłem z niej ciuchy, rozebrałem ją do bielizny i...
Pierwszy rozdział . <3 Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś kogo to zainteresuję :)
PROSZĘ O KOMENTARZE! PRZYJMUJE KAŻDĄ KRYTYKĘ! :)
/Victoria :)
Masz fajny styl pisania, przyjemnie się czyta, ale tematyka jak dla mnie zbyt pejoratywna.
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego bloga bogzemna.bloog.pl
jest dobrze jak narazie nie mam żadnych złych wieści tylko że masz dodać następny :) i zapraszam do mnie mile widziany komentarz
OdpowiedzUsuńhttp://one-life-one-chance-onedirection.blogspot.com/