...dokładnie się jej przyjrzałem.Była taka piękna. Dokładnie mierzyłem każdy milimetr jej skóry. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Postanowiłem dać jej jakąś moją koszulkę. Wstałem i poszedłem do mojej garderoby, wyjąłem z niej koszulkę i wróciłem do dziewczyny,tak bardzo ciekawiło mnie jak ma na imię. Najdelikatniej jak tylko mogłem założyłem na nią materiał. Położyłem ją na poduszkę i przykryłem kołdrą. Delikatnie się poruszyła. Uśmiechnąłem się tylko i poszedłem do łazienki,wziąć prysznic. Po ok. 15 minutach wróciłem do mojego pokoju.Spała. Cicho położyłem się obok niej. Nawet nie wiem kiedy usnąłem.
Rano obudziła mnie ta dziewczyna. Chciała powoli, żeby mnie nie obudzić wstać i najprawdopodobniej wyjść, co jej się nie udało. Będę jej pilnować. Podniosłem się na łokciach i obserwowałem ją. Jeszcze nie zauważyła, że się obudziłem. Lekko obróciła głowę i nasze spojrzenia się zetknęły. Delikatnie podskoczyła ze strachu.
-Gdzie ja jestem?!- powiedziała, patrząc na mnie swoimi dużymi,pięknym oczyma.
-Jesteś głodna? - zupełnie ignorując jej pytanie, w samych bokserkach, wstałem z łóżka i wyszedłem z pokoju. Momentalnie wyszła za mną.
-Jak masz na imię?-zagadnąłem.
-Gdzie jestem?- ponownie spytała.
-Jak taka ładna dziewczyna może mieć na imię,hmm? - powiedziałem, uśmiechając się i patrząc jej prosto w oczy.
-Nicole...-powiedziała cicho, rozumiejąc, że ze mną nie wygra - a jak taki uparty chłopak może mieć na imię, hmm?
Parsknąłem śmiechem.
-Nie uparty, tylko przystojny mężczyzna...Harry.
-To powiesz mi gdzie jestem? - dalej mnie męczyła.
-A powiesz mi czy jesteś głodna?
-Nie jestem, teraz ty powiedz mi gdzie jestem...
-Umm..teraz jesteś w kuchni i idziesz ze mną do jadalni, bo zrobiłem naleśniki, które zjesz. - uśmiechnąłem się szeroko i jedną wolną ręką złapałem ją w talii i prowadziłem do jadalni.
Chyba zrozumiała, kto tu rządzi i odpuściła. Zjedliśmy śniadanie, przy czym kilka razy złapaliśmy kontakt wzrokowy.
Wstałem od stołu, zrobiła to samo. Wziąłem swój talerz,a dziewczyna resztę rzeczy,
-Daj coś..-mruknąłem, patrząc na jej pełne talerzy i innych rzeczy ręce.
-Poradzę sobie-zapewniła i mimowolnie się uśmiechnęła.
Poszedłem pierwszy,a ona podążyła zaraz za mną prosto do kuchni. Stanąłem obok zmywarki i odebrałem jej naczynia, umieszczając je w urządzeniu. Spojrzałem na nią. Stała plecami do mnie i patrzyła przez okno na krajobraz.
-Na prawdę...nadal nie wiem gdzie jestem...-powiedziała cicho.
-Jeśli będziesz grzeczna to się dowiesz...-odwróciła się i podniosła jedną brew ku górze.
-Grzeczna mówisz? Czyli...?- zalotnie się uśmiechnęła.
_Ekhem..to znaczy- podeszłem dno niej, obróciłem tyłem do siebie i przytuliłem - masz być grzeczna i posłuszna...nie będę miał nic przeciw jeśli będziesz się podlizywać...- mruknąłem jej do ucha i ścisnąłem pośladek.
Przygryzła wargę. Boże..jaka ona piękna. -Jak trzeba..-odparła, a ja szeroko się uśmiechnąłem.
-Trzeba,trzeba.-Mogłabym wziąć prysznic...czy coś?
-Jasne. - zaprowadziłem ją do łazienki na dole.
Weszła tam, a ja za nią.
-Chyba sobie żartujesz....-odparła,kiedy zobaczyła mnie w pomieszczeniu.
Następny :)
/Victoria. :)

przepraszam że tak późno ale dopiero mam czas a co do rozdziału super czekam na next :)
OdpowiedzUsuń